Robin Cook - Uprowadzenie
 




Polecam czytanie Action Maga dołączanego do
CD-Action


Ostatnio wydane:



Grupa amerykańskich geologów prowadziła badania dna oceanicznego na Azorach. Badania nie mają charakteru komercyjnego, lecz raczej mają przyczynić się do rozreklamowania firmy. Ot, sztuka dla sztuki, za miliony dolarów. Już w tym momencie zaczął we mnie brać górę sceptycyzm. Taka rozrzutność w świecie kapitalizmu? Żeby za państwowe pieniądze, to może bym zrozumiał, ale za prywatne? W każdym razie geologowie natknęli się na niezwykłą warstwę geologiczną, której nie były w stanie sforsować żadne wiertła. Budzi to ich zrozumiałą ciekawość. Korzystając z okazji, że trzeba wymienić wiertło, udają się na dno batyskafem. No i zostają uprowadzeni. Przyznaję, iż podejrzewałem porwanie przez kosmitów. Ale to było nawet gorsze. Przepraszam tych, którzy chcieliby ewentualnie sięgnąć po tę książkę za to, że zdradzę ciąg dalszy, ale w mojej opinii książka nie jest warta czytania. Rzadko jestem aż tak surowy w ocenie, a Cooka ceniłem za naprawdę świetne thrillery medyczne. Niestety opuścił znane sobie rejony i zapędził się za daleko w tematykę z gatunku science - fiction. Z tym science to przesadziłem. To była co najwyżej historiozofia spod znaku Daenikena i jemu podobnych. Jeśli wypisywałby bzdury medyczne, to na tym bym go nie złapał, bo się na tym nie znam, ale w science - fiction jestem bardzo oczytany, a co gorsza zawodowo zajmuję się historią. Powróćmy jednak do treści. Bohaterowie zostali uprowadzeni przez cywilizację zamieszkującą we wnętrzu ziemi. Jeśli poczuliście nagły ból zębów, to dalej będzie jeszcze gorzej. Jest to społeczeństwo w pełni szczęśliwe, które wyeliminowało przemoc. Jednym słowem utopia. Utopie i antyutopie wykreowało już wielu pisarzy. W konsekwencji to co zaproponował Cook to popłuczyny po wielu powieściach. Sam przyznał się do inspiracji wziętych z książek Verne'a, a konkretnie "20 000 mil podmorskiej żeglugi" i "Podróż do wnętrza ziemi". Ale ja mam w pamięci wiele powieści o cywilizacjach zamieszkujących wnętrze ziemi, bądź żyjących w izolacji w stanie szczęśliwości. Pierwsze przychodzą mi do głowy cykle Burroughsa oraz "Miasto i gwiazdy" Clarke'a. Nie zabrakło też inspiracji Wellsem i jego "Wehikułem czasu". Nie dość, iż mamy zabawy z czasem, to jako żywo mamy też wariację na temat ludzi i morloków.

Niestety ta bogata inspiracja nie pozwoliła stworzyć niczego ciekawego, choć czasami autor jakby dostrzegał cały absurd opisywanej przez niego utopii. Przykładem scena, gdy genetyczna chimera rzuca patykiem, za którym biega i aportuje człowiek. Wszystkie postaci są beznadziejnie płaskie. Co gorsza, autor sam chyba nie bardzo wiedział, czy wykpić opisywaną przez siebie utopię, czy też uczynić ją ideałem doskonałości. Odnosiłem wrażenie, jakby tę książkę Cook napisał jako nieopierzony nastolatek. Teraz, gdy zdobył już sławę, zdecydował się na jej publikację. W innym przypadku należałoby ogłosić jego zapaść intelektualną. Stawiam ostre zarzuty, ale oto dowody. W społeczeństwie wnętrza Ziemi nie ma przemocy i przestępczości. To byłoby piękne, ale nie ma też ambicji i rywalizacji. Ciekawe zatem co pcha, czy też pchało, tę cywilizację naprzód? A jeśli nie ma czegoś takiego, to znaczy, że w najlepszym wypadku doszło do stagnacji. Jedyne co obecnie zajmuje członków tej społeczności to kopulacja z kim popadnie. Mimo to co i rusz spotykamy peany na temat ich inteligencji. A co jej niby dowodzi? Posiadać mają rozbudowaną technologię lotów międzyplanetarnych. Tylko po co? Bądźmy szczerzy, ale tym co sprawiło, iż człowiek dotarł do gwiazd, był wyścig zbrojeń miedzy Wschodem i Zachodem. Jakie osiągnięcia w dziedzinie podboju kosmosu miały miejsce od czasu zakończenia zimnej wojny? Lot w kosmos kosztuje, a podatnicy pytają: po wydawać takie ogromne sumy? Wcześniej chodziło o wykazanie wyższości drugiej stronie konfliktu. A teraz? Nie oszukujmy się, ale na Marsie człowiek jeszcze długo nie stanie. Zresztą czy trzeba odwoływać się do aż takich przykładów. Wystarczą odkrycia geograficzne. Co pchało naprzód tych podróżników? Chciwość i żądza sławy. Charakterystyczne dla człowieka jest to, że gdy zaspokoi jedną potrzebę, to rodzi się kolejna. Może mieć ona różny charakter, ale owa chęć jej zaspokojenia i niezadowolenie z obecnej sytuacji są swego rodzaju motorem napędowym postępu. Gdybyśmy byli zadowoleni z tego co daje nam los, to nadal łazilibyśmy po drzewach.

Zapędziłem się w ten wykład historiozoficzny, ale to jeszcze nie koniec. Cook wtargnął na poletko historyczne z wiedzą zaczerpniętą z książek Daenikena. Mamy tu zatem Atlantydę oraz inspirowanie cywilizacji egipskiej i greckiej przez Interterran, jak nazwali się mieszkańcy wnętrza ziemi. Gdzie jest najbliższy dentysta, bo ból zębów się wzmaga? Ci superinteligentni Interterranie przy cały swym geniuszu naturalnie nie przewidzieli konsekwencji sprowadzenia do ich świata ludzi z powierzchni. Kiepsko z ich inteligencją, oj bardzo kiepsko. No ale skoro autor napisał, że są inteligentni, to są. Skończę już może pastwić się nad Cookiem. Mam tylko nadzieję, iż to jedynie wypadek przy pracy. Na okładce przeczytacie, że to jedna z jego najodważniejszych powieści. To racja, trzeba mieć odwagę, aby dać w ręce czytelników takie coś. Z całego serca odradzam lekturę.

Copyright © 2002-2008 by Clive Cussler Site
Wszelkie prawa zastrzeżone