J. K. Rowling - Harry Potter i Zakon Feniksa
 




Polecam czytanie Action Maga dołączanego do
CD-Action


Ostatnio wydane:



No cóż. Harry Potter powoli staje się chyba żywą (?) legendą. Pamiętam, że zanim sięgnąłem po pierwszą książkę z jego przygodami, wysłuchałem sporo nieciekawych opinii. Do książki podszedłem więc z nastawieniem nieco negatywnym. I jeszcze większa chwała pani J. K. Rowling, że zdołała mnie do swojego bohatera przekonać na tyle, że przeczytałem wszystkie części. Nie jestem może jego największym fanem i nie wyczekuję z utęsknieniem na każdą kolejną książkę. Jak wyjdzie to dobrze :-).

Krótko o fabule. Tytułowy Zakon Feniksa to tajne stowarzyszenie, mające z grubsza na celu przygotować czarodziejów na przybycie Voldemorta. W jego skład wchodzą m. in. Dumbledore, Syriusz i Snape. Ministerstwo nie chce uwierzyć Potterowi i Dumbledorowi, że Voldemort już wrócił. Chcąc pozbyć się zwolenników tej teorii, zaprowadza w Hogwarcie wielkie zmiany, wprowadzając urząd Wielkiego Inkwizytora, którym okazuje się być nowa nauczycielka od czarnej magii. Okazuje się ona skrzyżowaniem ropuchy z dyktatorem. Harry przeżywa oczywiście szereg przygód, włącznie z wyrzuceniem ze szkoły. Nie muszę już wspominać, że Harry'ego czeka w tym roku egzamin, czyli tzw. Standardowe Umiejętności Magiczne (SUMY). Ciągle mi przypominały moją tegoroczną maturę :-). Może nie będę już psuł zabawy, bo, weług mnie, Harry'ego Pottera czyta się najlepiej, kiedy się nie wie co zdarzy się w przyszłości.

Muszę jednak wspomnieć o jednej rzerczy, która jednak mnie mocno zezłościła. Dochodzę oczywiście do momentu śmierci jednej z osób. Mi, osobiście, bardzo się to nie spodobało. Moim zdaniem Rowling uczyniła ze śmierci chwyt na potrzeby jej świetnie rozwijającej się kariery. Te wszystkie przecieki do prasy, że będzie to ciemniejsza (w klimacie) książka, że zginie jeszcze jedna osoba itd. Tymczasem oczywiście jest ta śmierć, tyle że jest to śmierć najmniej odpowiedniej (jeżeli w ogóle można tak mówić) do tego osoba. Powtarzam: ZROBIONO Z TEGO OHYDNY CHWYT MARKETINGOWY!!! Ciekawy jestem, czy miślicie teraz, że ze mnie jest jakiś pie****ony pajac, któremu żal jest książkowych bohaterów. Proszę bardzo! Myślicie tak sobie! I tak się nie dowiem, więc co mi to szkodzi.

Dobiję was jeszcze tym, że książka potrafiła niekiedy naprawdę nudzić. W zasadzie wszystko rusza dopiero z momentem przybycia Harry'ego do szkoły, czyli gdzieś koło 250 strony, a i potem znajdą się mniej ciekawe momenty. W ostatecznym rozrachunku nie jest oczywiście tak źle. Jeszcze ktoś pomyśli, że książka jest do niczego. To nieprawda, bo kiedy stopniowo zbliżałem się do końca, żałowałem, że to tak szybko, a najnowsza część liczy przecież prawie 1000 stron. Z przyjemnością stwierdziłem, że złapał mnie znowu wirus Harry'ego Pottera. Objawia się on, w moim przypadku, swojego rodzaju żalem, że to wszystko jednak nie istnieje. A wy czasami nie chcielibyście, by Dirk Pitt istniał naprawdę? I by NUMA była rzeczywiście taka jak w marzeniach Cusslera? Ech.... Ta magia książek.

Książka mimo wszystko zawiodła mnie, bo liczyłem naprawdę na coś sporo lepszego. Dla mnie jest to zdecydowanie najsłabsza część serii, co jednak nie przeszkadza w tym, że jest po prostu dobra. Swoją rzemieślniczą pracą Rowling w pełni zasłużyła sobie na poniższą ocenę.


Ocena 8-/10

Copyright © 2002-2008 by Clive Cussler Site
Wszelkie prawa zastrzeżone