Robert Ludlum - Manuskrypt Chancellora
 




Polecam czytanie Action Maga dołączanego do
CD-Action


Ostatnio wydane:



Stawiam się teraz ww dosyć niezręcznej sytuacji, ale zanim zacznę pisać tę recenzję muszę przyznać się, że "Manuskrypt" to pierwsza książka Ludluma jaką przeczytałem. Domyślam się, że teraz wierni fani tegoż autora rzucili się z błyskiem w oku w kierunku najbliższej siekiery. No ale zawsze trzeba kiedyś zacząć i wsumie lepiej późno niż wcale, prawda :-)? Tym bardziej, że kiedy ja będę wybierał wśród niezliczonej ilości jego powieści, zagorzałym zwolennikom Ludluma będzie się dłużył czas w oczekiwaniu na nową powieść, bo wszystkie już przeczytali. Jestem więc w lepszej sytuacji :-). A tak na serio. Muszę w tym miejscu serdecznie podziękować nowo mianowanemu zastępcy redaktora naczelnego, który niejako zdopingował mnie (wreaz z jeszce innym kolegą) do lektury właśnie Ludluma. W ramach rewanżu obiecał, że przeczyta coś Cusslera. Trzymam go za słowo :-).

Kończąc jednak przydługawy i nieco wyrwany z kontekstu wstęp wracam jednak do "Manuskryptu". Jak wspomniałem, nie miałem jeszcze przyjemności obcowania z powieścią Ludluma, więc nie wiedziałem w sumie czego mam sie tak w zasadzie spodziewać. Jak to jednak mówi stare przysłowie pszczół: "Miliony much nie moga się mylić!" :-).Ach! Te wszędobylskie dygresje :-). A o czym w końcu jest ta książka?

Bohaterem jest niejaki Peter Chancellor. Niespełniony historyk, który w swojej pracy doktorskiej przedstawia dość poważne zarzuty finansowania m. in. przez USA, hitlerowskich Niemiec. Praca zostaje odrzucona, jednak Chancellor za radą "bardzo ważnego człowieka" (nie wie jeszcze, że ta osoba poważnie wpłynie na jego życie) wykorzystuje swój talent literacki do napisania powieści. Miaj kilka lat, wyszło kilka książek napisanych w podobnym tonie, a Chancellor staje się powoli gwiazdą. Niestety pewnego niepięknego dnia (lało jak cholera) zdarza się wypadek samochodowy. Sam Chancellor został poważnie ranny, ale jego narzeczona nie miała nawet tyle szczęścia. Peterowi ciężko się podniść z tej tragedii i popada w szpony alkoholizmu.

Tymczasem za kulisami FBI rozwija się skandal. Szef Biura, John Edgar Hoover, przez lata swojej kadencji skolekcjonował setki teczek kompromitujących wiele ważnych i wpływowych osobistości w kraju i jest gotów ich użyć, jeśli coś mu się nei spodoba. Powstaje więc stowarzyszenie mające amerykański naród przed nim chronić. Inver Brass. Zdesperowani członkowie decydują się uśmiercić Hoovera i odzyskać teczki, by je zniszczyć. Hoover zostaje zabity, ale odnaleziono tylko teczki oznaczone literam od A do L. Aby odzyskać brakujące dossiers stowarzyszenie chce wykorzystać Chancellora. Wysyłajądo niego człowieka, który w zmyślny sposób podaje mu temat do nowej książki (Chancellor pisze ksiązki oparte na domysłach, ale bliskie lub równe faktom). Chancellor zaczyna pisać powieść o morderstwie Hoovera i zaginionych teczkach, jednak jest przekonany, że to tylko fikcja literacka. Stara sę jednak drążyć temam i powoli odkrywa całą prawdę, co staje się bardzo niebezpieczne dla jego życia.

Tak można w skrócie i nie zdradzając za dużo, przedstawić fabułę "Manuskryptu Chancellora". Książka naprawdę wciąga i to w sposób wręcz niebezpieczny dla życia. Wszak trzeba też jeść, prawda :-). Fabuła rozwija się niemal jak u samego mistrza supspensu (czy ktoś nie wie o kogo chodzi? :-)). Najpierw mamy trzęsienie ziemi, a pod koniec książki adrenalina wręcz wypływa uszami :-). W książce may naprawde wszystko, co w powieści sensacyjnej byc powinno. jest więc tajemnica do rozwiązania, są śmiertelnie niebezpieczne sytuacje, wątek miłosny i ta zdolność autora do doskonałego połączenia tego wszystkiego w całość. Ileż to ja godzin przesiedziałem z zapartym tchem, bo nie było czasu, żeby wypuścic z płuc powietrze :-).

Bardzo się cieszę, że pierwsze spotkanie z literacki kunsztem Ludluma okazało się tak udane. Książkę, oczywiście, jak najbardziej polecam, bo nie wierzę, że ktoś mogłby ją po prostu przegapić. Teraz już wiem, że Ludlum będzie w bibliotece lądował w mojej torbie zaraz po Cusslerze, a czekając na nową książkę naszego wspólnego Mistrza nie będę się nudził :-).


Ocena: 9/10

Copyright © 2002-2008 by Clive Cussler Site
Wszelkie prawa zastrzeżone